ACTA: świadome ściąganie muzy

Cały dym wokół ACTA jest mocno przesadzony. Przynajmniej z naszego, scenowego punktu widzenia. Ostatecznie to umowa międzypaństwowa, regulująca prawo w zakresie zapobiegania podrabiania TOWARÓW. Do tej kategorii zaliczane są również TOWARY chronione prawem autorskim, czyli pojękiwania jakichś półnagich lasek wokół pana co mówi ?Yo!?, filmów których wartość intelektualna zmierza po równi pochyłej do któregoś tam dna. Powtórzę to magiczne słowo: TOWAR! PRODUKT! KUPUJ! O ile twoja mózgownica i zmysły zniosą kolejne ?arcydzieła? przemysłu fono-/wideo-cośtam.

Czy wiecie, że kupując czystą płytę płacicie 3-procentowy podatek na rzecz ?artystów?? Z tym że w przeciwieństwie do 1% na OPP nie możecie decydować na jakiego ?artystę? idzie ten podatek. Czy zdajecie sobie sprawę z tego, że wciąż, najciekawsze dzieła popkultury i tak możecie trzymać na tych płytach, bo w końcu da się je nagrać z radia/internetowego radia i posłuchać raz jeszcze, dla własnej przyjemności (podatek za nośniki już został zapłacony).

Dodajmy do tego kolejna sprzeczność w granicach polskiego prawa: kluby i lokale odprowadzają dla ZAIKS-u obowiązkowa opłatę, z której zyski czerpią ?artyści?. Co jeśli w lokalu odbędzie się party ze scenową muzyką? Gdzie trafią tantiemy?

Moim zdaniem, choć granica między popkulturą, a sztuką jest płynna, nie ma co dotować przemysłu oferującego nam powtarzane do znudzenia schematy. Sztuka tkwi gdzie indziej, w żywiołach takich jak scena, gdzie to co robimy żyje sobie w domenie publicznej, nie służy nabijaniu portfela, pozwala nam wyrazić w jakiejś formie własne myśli i odczucia, a później przekazać to innym. Ot tak, trochę dla własnej satysfakcji, trochę dla innych, którzy zechcą posłuchać.

W sumie trzeba mieć w sobie sporo buty i arogancji, żeby wciskać ludziom proste rytmy, banalne melodie i półnagie wokalistki za 50 złociszy od płyty. ACTA paradoksalnie może posłużyć do udupienia w globalnym wymiarze wszelkich dzieł zależnych, ot chociażby rapu, wykorzystującego cudze sample. Gotowi na przeboje z wyciętymi refrenami?

Popkultura jest nudna. Utwory prezentowane przez współczesne stacje muzyczne mają taki sam rytm, dynamikę, niemal identyczną melodie. No może ?warstwa wizualna? kręci tyłkami w inna stronę. I to jest chyba doskonały moment na to, by zwykli, popkulturowi zjadacze płyt przestali je w proteście kupować i być może nauczyli się sięgać po to co dobre i za darmo.

Martwiłem się przez chwilę, że ACTA uderzy w scene.org , rykoszetem od cracktr umieszczonych na FTP-ie, no ale już po chwili wyczytałem w ACTA:

?6. Aby zapewnić właściwą ochronę prawną oraz skuteczne środki ochrony prawnej, o których mowa w ust. 5, każda ze Stron zapewnia właściwą ochronę prawną co najmniej w odniesieniu do: [..]

(ii) oferowania do publicznej sprzedaży urządzenia lub produktu, włącznie z programami komputerowymi, lub usługi jako metody obchodzenia skutecznego środka technicznego; [?]?

Zapłaciliście kiedyś za samo cracktro?

Zdecydowanie groźniejsze może okazać się domniemanie winy każdego użytkownika sieci. No bo w końcu dostęp do Internetu ma, to może prewencyjnie zrobić by mu nalot na dyski. I tłumacz się potem, że ten album kupiłeś w serwisie X, tamten skopiowałeś z płyty od dziadka, a nośnik obs*ał kot i się rozpuścił. Moja rada: darować sobie kupowanie komercyjnej muzyki. Bo to tylko karmienie oszołomów i proszenie się o kłopoty. Ciekawe kiedy na lotniskach kontrola celna będzie weryfikować listę utworów w telefonie z fakturami VAT/rachunkami w naszej kieszeni.

 

 

12 komentarzy ACTA: świadome ściąganie muzy

  • g

    Ja mam troche mieszane uczucia, bo nieco zagadkowe jest podłączanie przepisów zewnętrznych do prawa krajowego w sytuacji gdy ono odstaje bardzo mocno od realiów. Na pewno tego rodzaju instrumenty ochrony są konieczne, bo masa serwisów w stylu rzeczonych megauploadów, rapidsharów, pebów a nawet Youtube – to jawna kpina z prawa i wylęgarnia paserstwa. I bardzo będzie mi się podobało, jeśli te regulacje właśnie w takie serwisy uderzą, przy okazji scinając dostęp do popeliny o której wspominasz. Mniej bezmyślnej tandety, zapychającej łącza internetowe, to blada szansa na większe zainteresowanie darmową i legalną alternatywą jaką, między innymi, jest Scena.
    Całkowite zlikwidowanie piractwa nie jest oczywiście możliwe i sensu nie ma zbyt wielkiego, także ekonomicznego, ale widząc jak ludzie potrafią podpierdolić rzeczy, które są w Internecie dostępne za darmo (Sic!) myślę, że jakiś ruch w tym interesie jest potrzebny.

    Całości nie czytałem, nie potrafię przewidzieć konsekwencji i praktyki podpisywania takich klauzul, chociaż jakieś fragmenty wydają się nieco stopować całkowity dostęp do informacji o wszystkim:

    Z Rozdziału 1:
    Artykuł 4: Prywatność i ujawnianie informacji
    1. Żadne z postanowień niniejszej Umowy nie nakłada na Stronę wymogu ujawniania:
    a) informacji, których ujawnienie byłoby sprzeczne z jej prawem, w tym z przepisami
    chroniącymi prawo do prywatności, lub z umowami międzynarodowymi, których jest
    stroną;
    b) informacji poufnych, których ujawnienie utrudniłoby egzekwowanie prawa lub byłoby
    w inny sposób sprzeczne z interesem publicznym; lub
    c) informacji poufnych, których ujawnienie naruszałoby zgodne z prawem interesy
    handlowe określonych przedsiębiorstw publicznych lub prywatnych.
    http://www.mkidn.gov.pl/media/docs/acta/ACTA-PL-www.DOC

  • Ja od pewnego czasu jestem zwolennikiem płacenia bezpośrednio artyście za muzykę, tak więc kupuję tzw. self-released albumy, epki. Fajna sprawa :) Muzykom należy się kasa za to, co robią, ale bez zbędnych osób pośredniczących, które połowę zysku zabierają do własnej kieszeni.

  • Slayer

    Najlepszą i praktycznie jedyną sensowną walką z piractwem jest oferowanie legalnego towaru (pliki) tanio w dobrej jakości, czyli wyprzedzanie „o krok” piratów. Dla mnie to „oczywista oczywistość”, dla innych chyba niekoniecznie.

  • MDW

    „Moja rada: darować sobie kupowanie komercyjnej muzyki.”

    Hmmm… dosyć drastyczne. :) 95% tego co tam sobie słucham jest niezależne i darmowe więc tu nie o mnie chodzi. Ale jednak tak generalnie radzić ludziom żeby nie kupowali normalnej legalnej muzyki? Świat robi się bez sensu. :)

  • V0yager

    MDW: Tego poglądu akurat nie zmieniam od lat. Owszem, są zespoły które uwielbiam, jednak wciąż uważam że zarówna muzyka, film, książka nie powstaje po to by pełnic wyłącznie funkcję rozrywkową (w tym znaczeniu traktuje coś takiego jako produkt, za który podobnie jak i za chleb należy płacić), to co wykonawca chce przekazać ludziom w formie takiej, czy innej sztuki powinno być rozpowszechniane za darmo, a każda forma finansowego „doceniania” zupełnie dobrowolna. I to nie ma żadnego związku z lewackim podejściem do życia – to mój pogląd, że sztuka, jesli rzeczywiscie ma na celu przkazanie czegokolwiek (wrażenia, odczucia, myśli), komukolwiek powinna być stworzona dla ludzi, nie dla innych (finansowych/lansiarskich) celów. To wyłącznie mój pogląd, nie musisz sie z nim zgadzać. Skąd taka forma myślenia – dla tych co mnie znają to raczej oczywiste.

    I tak, dalej będe publikował wszystko co robię (w sensie muzycznych kawałków) za free. Nie mam zamiaru zarabiać na muzyce (co i mi się zdarzało).

  • g

    Acha, akurat co do V0yagerowego cytatu z ACTA, to może przypomnę coś niecoś z naszego prawa, bo jak się okazuje jego znajomością wielu nie grzeszy:

    stawa z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych Art. 1181
    ust. 1. Kto wytwarza urządzenia lub ich komponenty przeznaczone do niedozwolonego usuwania lub obchodzenia skutecznych technicznych zabezpieczeń przed odtwarzaniem, przegrywaniem lub zwielokrotnianiem utworów lub przedmiotów praw pokrewnych albo dokonuje obrotu takimi urządzeniami lub ich komponentami, albo reklamuje je w celu sprzedaży lub najmu,
    podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 3.
    ust. 2. Kto posiada, przechowuje lub wykorzystuje urządzenia lub ich komponenty, o których mowa w ust. 1,
    podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.

    To tyle z ustawy, z której zapoznaniem się mieliśmy blisko 20 lat.

    A ACTA swoją drogą rozszerzając pewne uprawnienia co do uwalania piratów, nie czyni sytuacji w której każdy każdego może o cokolwiek pozwać, beż żadnych konsekwencji.

    To już z ACTA


    5. W przypadku uchylenia lub wygaśnięcia środków tymczasowych na skutek działania lub zaniechania wnioskodawcy, lub w przypadku późniejszego ustalenia, że naruszenie prawa własności intelektualnej nie miało miejsca, organy sądowe mają prawo nakazać wnioskodawcy, na wniosek osoby, przeciwko której skierowany był wniosek, aby zapłacił tej osobie odpowiednią rekompensatę z tytułu wszelkich szkód spowodowanych przez te środki.

    oraz dalej

    Przy wprowadzaniu w życie postanowień niniejszego rozdziału każda Strona uwzględnia
    potrzebę zachowania proporcji między wagą naruszenia, interesami stron trzecich i mającymi
    zastosowanie środkami, środkami zaradczymi i karami.

  • V0yager

    Ustep 1 przeczy sam sobie: jak może być skuteczne coś, co zostało złamane. Dodajmy jeszcze do tego słowo „urządzenie”.

  • V0yager

    Wiem, poddaje sie, nie potrafie logicznie zinterpretować tego przepisu.

Leave a Reply