Genesis Project w nowym muzodemie, a w nim special guest star: Rob Hubbard przy lekkiej asekuracji technicznej Maxa Halla pocina na klawiszach jak za starych czasów. A co tu więcej pisać…
Muzyka ta ma związek ze zbliżającą się premierą filmu From Bedrooms to Billions.

Czy tylko ja mam wrażenie, że kawałek jest średni? Ciekaw jestem jak brzmi oryginał. A tak w ogóle to film zapowiada się zacnie, czekam z niecierpliwością.
A czy wypada tak merytorycznie oceniać tego typu utwór… wg mnie to jest rodzaj happeningu. Ale ciekawe, że przy jego powstaniu nie ucierpiało ani jedno arpeggio.