Aleksi Eeben – Various Secret Continents [album]

Ugryź się w ucho, a i tak tego nie polubisz. Poprawność tego zdania, rzuconego w statystyczny tłum, wynosi około 98%, więc jest bardzo prawdopodobne, że możesz odpuścić sobie tę krótką lekturę.

Aleksi Eeben staroscenowym wyjadaczom znańszy jest bardziej jako Anti A. Mikkonen i mniej więcej co okres okrążenia Słońca przez Marsa wyprodukowuje i wypuszcza nowe materiały muzyczne, które u wrażliwszego ucha wywołują charakterystyczne objawy retorsji słuchowych. Od blisko roku leżakuje na Bandcampie jego album Various Secret Continents. Aleksi wyraźnie potrzebuje przy komponowaniu operować zasuszonymi i krótkimi brzmieniami, by w każdym momencie mieć możliwość dokonania energicznego zwrotu harmonicznego, którym próbuje  prześcignąć słuchacza. Ale nie można temu wyścigowi odebrać logiki i konsekwencji, która jest dla Heatbeata (bo o nim mowa, jeśli ktoś się jeszcze nie zorientował) charakterystyczna od czasów Protrackera łupanego.

Jeśli ktoś lubi odważniejsze wyzwania i niepokorne melodie, to ma szansę się odnaleźć w jego dźwiękach, przy których nie pośpiewałaby Maryla Rodowicz, ani też słychać ni śladu dupstepa. Jako rekomendacją, niech się posłużę opinią Chasera, który po wysłuchaniu kilku dźwięków bez konsternacji zawyrokował „to straszna kupa„. Jednakże w tym wypadku miliony much się pomyliły. A mnie się podoba!

7 komentarzy Aleksi Eeben – Various Secret Continents [album]

Leave a Reply