Forever 2012 [raport]

Forever 2012
16-18.03.2012, Horna Suca, Slowacja

W piatek znalazlem sie w okolicach katowickiego Spodka skad okolo 14 odjezdzal Unibus do Krakowa. Po zaplaceniu 14 zl, zajalem miejsce w autukarze, ktory wjechal zaraz na autostrade A4. O godzinie 15.30 znalazlem sie na dworcu autubosowym w dawnym miescie Kaka (Dj Gruby). Na parkingu w samochodzie czekal juz na mnie Ilmenit z ktorym przez zakorkowane miasto pojechalismy na jakies osiedle. Yerzmyey ze swoim bratem Lukaszem zaczeli znosic retro sprzety. Piatym uczestnikiem podrozy byl podobny do Bookera – Mono, ktory przyjechal z Rzeszowa. W aucie jadacym na trzynasta edycje Forever, znalezli sie przedstawiciele scen c64, atari i spectrum. Tymczasem nieznana jeszcze nikomu Miszel zdala ostatni ustny egzamin na uczelni w Brnie i wsiadla do pociagu jadacego z Czech na Slowacje. Ona rowniez jechala na weekend do Trencina, ale nie po to zeby sie zabawic tylko do ciezkiej pracy przy obsludze sexturystow.

Pojechalismy na stacje Orlen uzupelnic zapas piwa i skosztowac ostrych meksykanskich kielbasek. Przy okazji zatankowalismy do pelna, a sponsorem podrozy zostal Ilmenit. W drodze do granicy testowalismy niedawno otwarty gorski odcinek specjalny z Kocierzy do samego Piekla. Wraz z kolejnymi piwami, zarty o cygankach zaczely coraz bardziej smieszyc. W okolicach Bielska-Bialej wpadlismy do Tesko po zgrzewki Warki i kilka butelek Jacka Danielsa. Nawet nie zauwazylismy jak sie sciemnilo i znalezlismy sie na Slowacji. Na trzecia wymiane plynow zatrzymalismy sie w slowackiej gospodzie. Jak usiedlismy przy stoliku to Ilmenit wyciagnal laptopa i pokazal swoj program do konwersji grafiki na format atarowski. Za zamowione posilki i piwa wspanialomyslnie zaplacil Yerzmyey. Ilmenit mial wykupiona roczna winietke na autostrady, wiec szybko znalezlismy sie w Trencinie. Wysiadlem z samochodu, a chlopcy pojechali do Hornej Suczy na party. Razem z innymi komodorowcami, zdecydowalismy sie na piatkowy rajd po slowackich dyskotekach.

Udalem sie do pensjonatu Svorad, gdzie czekalo na mnie kilka osob. Cactus przylecial dzien wczesniej z Hamburga i przyjechal tutaj razem z Sudim, a Splatterpunk jechal pociagiem przez Cieszyn. Zaplacilem portierowi 20 euro za jeden nocleg i poszlismy do pokoju hotelowego, gdzie zostawilem rzeczy i wzialem pare lykow wodki na droge. Najpierw poszlismy do Jamesona gdzie kusila rozneglizowana tancerka, a ja zaraz po pierwszym piwie wyskoczylem na zewnatrz na kebaba w nalesniku, ktory kosztowal 3 euro. W Jamesonie bylo malo ludzi i bardzo maly parkiet do tanczenia, wiec po kilku piruetach zmienilismy lokal. Poszlismy do duzego Steps, czyli do najwiekszej dyskotetki z tancerkami w bikini. W szatni zostawilismy kurtki i razem ze Splatterpunkiem bawilismy sie na parkiecie. W tym czasie Sudi z Cactusem pilnowali naszego piwa i drinkow. Po prostu w klubie grasowal pewien osobnik spijajacy wszystkim drinki. Zmeczony trudami nocy ucieszylem sie z wizyty w jadlodajni Potato, gdzie probowalem jakos posklejac urywajacy sie filmik.

Poranny kac-gigant bolesnie przypominal o tym co wczoraj wyprawialismy. Pojechalismy do Lidla na zakupy, a potem prosto na party. Tak jak rok temu, party odbywalo sie w malej miejscowosci Horna Suca, kilkanascie kilometrow od Trencina. Tym razem jednak party place bylo zlokalizowane w hostelu Agrosuca, wlasciwie co roku party jest w innym lokalu. Najpierw jednak pojechalismy do pizzerii, gdzie zamowilismy dwie pizze, ktore mialy byc dowiezione za jakis czas na party place. Na schodach hostelu czekala na nas zgraja partyzantow, z ktorych wiekszosc dobrze znalismy z pijackich mozliwosci oraz atarowskich koneksji. Akurat trafilismy na akcje placenia za wejsciowki, wszyscy zostali poproszeni o opuszczenie sali i mozna bylo wrocic po zaplaceniu 13 euro. Miedzy jednym a drugim piwem przypomnialem sobie, ze mam grafike na kompo. Poszedlem wiec do organizatorow oddac swoja prace. Wyszedlem na zewnatrz gdy Lotharek przyjechal na party na swoim motorze. Zaraz za nim wjechal pan od pizzy, wiec odebralem nasze pudelka i zanioslem kolegom. Tak malej pizzy jeszcze nie jadlem, ale czego mozna sie spodziewac po miejscowosci gdzie nie ma nawet kebabowni. Na party przyjechalo 75 osob, w wiekszosci ludzie ktorzy jezdza tam od dawna i nie zamierzaja siedziec podczas weekendu w domu.

Niespodziewanie rozpoczely sie kompa graficzne, ktore czesc osob przegapila. Zaraz po kompach na party pojawili sie Wegrzy: Poison, Leon, Jailbird, Soci i reszta. Usiadlem sobie z Jailbirdem w pierwszym rzedzie i z piwami w rekach ogladalismy dalsza czesc konkursow. Kompa byly oddzielnie na c64, atari i spectrum, ale pokazaly sie tez pojedyncze prace na amstrada i thomsona. W 1kb intro kompo zadebiutowal kibol Lecha – Kenji, ktory wzial sie za kodowanie na c64. Po kompach nastapilo zbieranie papierowych votek, Forever to jedyne party obok Silesii, na ktorym nie ma elektronicznego systemu glosowania. Na party nie bylo zadnego baru. Toalety byly w piwnicy oraz na pierwszym pietrze. Glowna sala z bigscreenem znajdowala sie na parterze, a na gorze byly pokoje, w ktorych mozna bylo przenocowac. Niestety miejsc noclegowych bylo mniej niz chetnych do spania. Sudi z Cactusem chcieli wracac na noc do Trencina, bo mieli rezerwacje w Svoradzie. Ja mialem byc w drugim pokoju ze Splatterpunkiem, ale ten nie mial juz kasy i chcial zostac na noc na party place. Wczoraj swietnie sie bawilem z cala ekipa, wiec zdecydowalem sie zaplacic za jego nocleg. Za wszelka cene chcialem sie jeszcze raz zabawic na Slowacji.

W Trencinie poszlismy na dworzec do restauracji Rotunda skosztowac knedliczkowej kuchni. Potem zaplacilem 40 euro dziadowi w hotelu, zostawilismy rzeczy w pokoju i ruszylismy na miasto. W Jamesonie byly pustki, wiec w tyl zwrot i od razu udalismy sie do malego Steps. Cactus zamowil sobie najdrozszego Guinessa, a reszta pila lokalne browary. Nastepnie przenieslismy sie obok do duzej dyskoteki Steps. Tym razem nie bylo zadnych fajnych tancerek, ale na parkiecie juz bawili sie ludzie, wiec poszlismy ze Splatterpunkiem pokazac co potrafia pijani komodorowcy. Kto lubi duzo wypic, lapka w gore. Splatterpunk zaczal podrywac jakas dziewczyne, ale przestraszyla sie i sobie poszla. Odwiedzilismy tego wieczora jeszcze kilka nudnych miejsc zanim zawitalismy do klubu go-go Black&White (nastepca Adonisa zamknietego po ostatnim Forever).

Miszel weszla na scene w momencie gdy progi klubu przekroczylo 4 komodorowcow. Jej pole dance od razu przyciagnal ich wzrok. Polscy sexturysci, pomyslala i miala racje. Do stolika zaraz podeszla kelnerka i przyniosla im 4 zimne piwka z doliczona wejsciowka. Po zjechaniu z rurki, Miszel sexownym krokiem podeszla do stolika i zajela miejsce miedzy nimi. Postanowila, ze dzis bedzie szczera, poda prawdziwe imie i przyzna sie ze jest biedna studentka, ktora musi dorabiac. Jednego z nich ujela ta historia i kupil jej drinka za 10 euro, a drugi zaprosil ja do tanca na priva. Pokaz kotku co masz w srodku. Pod jej nieobecnosc, na scenie pod falszywymi ksywkami tanczyly Lila i Petra. Wzrokiem pelnym zazdrosci patrzyly jak rozrywana jest Miszel. Lila poszla nawet do nich pogadac, ale nie chcieli jej kupic nawet glupiego drinka. Po chwili jeden z komodorowcow, poszedl na priva najpierw z Lila, a potem z Petra. Patrz, ale nie dotykaj. Szef-cygan byl bardzo zadowolony ze swoich striptizerek, bo chlopcy zostawili tego dnia 150 euro. Tak sie bawi komodore.

Z samego rana zaczalem poganiac dogorywajacych chlopakow, bo mielismy jechac na party na ogloszenie wynikow. Zdazylismy na czas, zostalem poproszony o wyjscie na scene po dyplom za 2 miejsce w c64 gfx kompo. Kompo wygral Carrion, trzeci byl Joodas, a szoste miejsce zajela Cobra. Trzecie miejsce w sidach zajal Boased. Po zakonczeniu ceremonii, okazalo sie ze na party place zostaly spore ilosci alkoholu. Wypilem jeszcze piwko z Lisem i Dely. Sudi, Cactus i Splatterpunk wrocili do Trencina. W koncu obudzili sie moi towarzysze podrozy i powoli zaczeli pakowac sprzet. Do Krakowa mielismy wracac juz dwoma samochodami, bo z nart w Austrii dojechal Hellboy wraz malym dzieckiem oraz zona Karolina, ktora jest siostra Yerzmyeya i Lukasza. Po kilku godzinach znalezlismy sie w Wegierskiej Gorce, gdzie bylo kiedys spektrumowskie party, ale nas interesowala restauracja Melaxa. Po posilku i piwku poszlismy nad pobliska rzeke, gdzie miescila sie knajpa Cesarska. Wypilismy tam po dwa piwa na glowe. Zaraz po godzinie 20 wrocilismy do Krakowa, wysiadlem na dworcu i poszedlem na autobus 20.50 do Katowic. W Unibusie zajalem ostatnie wolne miejsce stojace i tak sobie przejechalem poltorej godziny do Katowic.

Sebaloz/Lepsi.De

Leave a Reply