SLC 2012 [raport]

SLC 2012
28.7.12-1.8.12, Mielno

Kolejna edycja Summer Libation Camp zapowiadala sie bardzo spokojnie, jak za starych czasow postawilem jechac dzien wczesniej przed party. Po prostu o 5 rano wsiadlem w bezposredni pociag do Koszalina, z ktorego wysiadlem o 16. Naganiacze spod dworca zaproponowali busa do Mielna za 5 zl, az trudno uwierzyc, ale weszlo do niego 17 osob. W Mielnie udalem sie na ulice Chrobrego 17, gdzie znajdowala sie posiadlosc swietej pamieci babci Cwanej. Pole zarzadzane jest teraz przez zone jej wygnanego syna oraz 3 pracownikow obslugi, pozwalajacych na sprowadzanie na pole gosci i picie cala noc. Po rozbiciu namiotu spotkalem znajomych, ktorzy co roku przyjezdzaja na to pole i jest tam jeden gosciu kumajacy demoscene. Dalem znac Borysowi ze przyjechalem ale nie wynikla z tego zadna flaszka, a Kiero wpadl na pomysl zeby zaczac skladac demo Elude na Assembly, wiec nie bylo zadnego innego towarzystwa na party place.

Poszedlem do lokalnego dyskontu – Polomarket Borysa ulubiony, bo otwieraja juz o 6.30. Zaopatrzylem sie w 4 zubry i 4 shadery z Lecha. Idac uliczkami czesto mijalem dziewczyny wypalone jak Patrycja Krentcil. Na miescie zjadlem dwa kebaby, ale to juz nie to co rok temu. W bocznej uliczce jak zwykle oszukiwali turystow w 3 karty, a na glownym deptaku trwalo przedstawienie breakdance. Jedyna nowosc to reklama dyskoteki na macie do tanczenia. Goscie tancza coraz gorzej, scenariusz jest ten sam, jakies dziecko powiesili glowa w dol i wysypali mu drobne z kieszeni. Zebrali troche bilonu i 4 banknoty po 10 zl. Tragedia, bo cala kase musieli podzielic na 4 osoby. Przeciez juz 12 lat temu zbieralismy na promenadzie po 250 zl dziennie na potrzeby kilkudziesieciu scenowiczow, a Mielno bylo wtedy biedne jak szata graficzna na c64power. Troche z boku mozna bylo popatrzec na wystepy taneczne skapo ubranych dziewczyn z Top Toys, ktore po 2 latach wystepow w telewizji wyladowaly z powrotem na ulicy. Nasladujaca Majkela, Diana rozdala troche autografow, wspolne fotki, mozna bylo kupic koszulki, ale dostaly tylko jakies drobne i jedna dyche. Wrocilem na pole i ogladalem olimpiade popijajac piwko w sali telewizyjnej.

Nastepnego dnia przyjechali Sobol z Edyta, rozbilismy ich namiot i zaczelismy przygotowywac stuff na kompo. W Polomarkecie kupilismy 2 kilo kielbasy slaskiej, wegiel, plyn i kostki do rozpalania grilla, ketchup, piwo i soki. Kolejka po wodke byla przeogromna, wiec u jakiegos przydroznego sklepikarza kupilem 2 flaszki na paypassie. Wzielismy grilla, ktorego nikt nie chcial i zostala przygotowana pierwsza porcja kielbasek. Pilismy piwo i czekalismy na gosci. Okolo 19 na Chrobrego zatrzymal sie samochod z Koszalina, z ktorego wysiedli Borys, Willy, Monika i jakis kolega. Zaczelismy od barrela przywiezionego przez
Borysa, potem pekly 2 nastepne flaszki i dobila godzina 23. Zadzwonilismy do Kiera, nie mial czasu przyjechac, ale na kajaki to mial czas. Monika wziela Williego i wrocili do Koszalina. Reszta udala sie na miasto. Mam kwit na kebaba z kurczaka kupionego 23.56. Borys kupil Zoladkowa Gorzka a na zagryche wyciagnal orzeszki z torby. Pilismy pod dyskoteka Senso (dawne Miami), poznalismy duzo osob w tym kolesi, ktorzy powiedzieli ze wyszli wlasnie z wiezienia. Dostalismy od nich 3 zielone tabletki, ktore sam nie wiem dlaczego, ale polknelismy i bylo to chyba extasy. Nigdy nic takiego nie bralem, wiec byl to moj pierwszy raz z dropsami.

W dyskotece dalismy sie poniesc melanzowi. 1.59 dzwonil do mnie Sobol, ale nie odebralem. 2.36 nakrecilem czarny filmik 46kb i chcialem wyslac go do pierwszej osoby z ksiazki telefonicznej, ale zapisalem tylko wiadomosc na pozniej. Po wyjsciu z dyskoteki nagle dostalem z lewej strony w twarz i przewrocilem sie robijajac z tylu glowe po prawej stronie. Poczulem jak ktos przeszukuje mi kieszenie, ale nie mialem sily nic zrobic. Nawet nie wiedzialem, ze Borys tez przyjal kilka uderzen w twarz i na tulow. W okolicy byl tez Sobol, ktory pokazal swoja odznake, ale nie wiem czy cos z tego wyniklo, w kazdym razie nic mu sie nie stalo. Borys i Sobol stracili telefony. Przyjechaly 3 radiowozy, policjanci powiedzieli ze moje obrazenia sa za male zeby scigac kogos z urzedu i moge oskarzyc tylko prywatnie, a ja nawet nie wiedzialem od kogo dostalem. Znalazlem sie na posterunku policji w Mielnie, dopiero wtedy zorientowalem sie ze nie mam komorki i stracilem portfel z dokumentami oraz kartami paypass. Mialem podbite oko, rozbity nos i usta, z tylu glowy slad po upadku, skrecone kolano. Zakrwawilem caly posterunek i wygladalem gorzej niz czwartego dnia party.

Nagle przyszla Edyta, ktora szukala Sobola. Nie bylem w stanie odpowiedziec co sie z nim stalo. Wtem na posterunek
wpadl Sobol, wyciagnal odznake i przestawil sie kolegom policjantom. Wreczyl mi dwa telefony, jeden byl moj a druga to jakas stara Nokia 3320 wersja sprzed liftingu. Powiedzial, ze telefony dali mu jacys goscie, a sam znalazl sie w jakims lesie, wyszedl na plaze i wrocil do Mielna. Co ciekawe nie mial swojego telefonu, a byl to ten sam model SE, ktory ja mialem. Pewnie jak przestepcy zorientowali sie, ze jest policjantem to oddali mu czesc fantow. Po wyjsciu z posterunku chodzilismy po miescie, a potem wrocilismy na pole. Wchodzac do namiotu polamalem rurki trzymajace cala konstrukcje, ale dostalem sie do piwa, bo mialem schowane 3 puszki na czarna godzine. Postanowilem wrocic na posterunek, zeby oddac Nokie, bo ktos na nia dzwonil i przychodzily smsy, ktore juz nie miescily sie w skrzynce odbiorczej. W dyzurce siedzialo 4 policjantow, powiedzialem ze stracilem dokumenty ale weszlem w posiadanie drugiego telefonu, ktory chce im oddac. Goscie smiali sie i nie chcieli przyjac tej starej nokii. Nagle wyszla mila policjantka w cywilu i zaprosila mnie na salony. Wszedlem do jakiegos pokoju, a ona zamiast przyjac telefon to wyciagnela alkomat i zaczela mnie gonic, wiec ucieklem. 8.30 poszedlem do osrodka zdrowia zeby opatrzyli mi glowe. Nie mialem zadnych dokumentow, wiec chcieli 50 zl. W koncu podalem im pesel i zostalem obsluzony na samym koncu po 2 godzinach czekania.

Ponownie wrocilem na posterunek, zmienila sie juz obsluga i nowy dyzurny zachowal sie jak czlowiek, przyjal znaleziona nokie, zapisal moje dane, powiedzial zebym poszedl obok do urzedu miasta zglosic utrate dowodu i dal mi numer na posterunek zebym sie dowiadywal czy znalezli portfel. Po 11 wrocilem na pole, zadzwonilem zastrzec moje dwie karty zblizeniowe, ale jak sie okazalo nawet nikt z nich nie skorzystal. W sumie stracilem tylko 50 zl, bilon i token za ktory musialem zaplacic 100 zl. Staralem sie dowiedziec co z Borysem, po 12 dostalem wiadomosc, ze jest w domu w Koszalinie. Poszedlem do urzedu miasta i o 13 zglosilem utrate dowodu. Za kilka dni mialem leciec na party Assembly w Finlandii, ale wylot z kraju jest mozliwy tylko jak sie ma dowod albo paszport, ktorego zreszta tez nie mialem, bo stracil waznosc pare lat temu. Za bilet lotniczy zaplacilem 850 zl, udalo sie odzyskac 200 zl od posrednika Opodo. Bez dokumentow moglbym wyjechac z kraju tylko droga ladowa lub morska. Obudzilem sie po 18, zjedlismy kielbase z wczorajszego grilla. Przyjechal juz Silent z Emi, wiec poszlismy do baru na kilka piw, a potem do sklepu. Silent pozyczyl mi 50 zl, ktore zaraz wydalem na wodke. Poszlismy na malo uczeszczanego wejscie na plaze, potem spotkalismy jeszcze dwie osoby, ktore mialy do flaszke i piwa. Po wypiciu ich alkoholu kupilismy jeszcze jakies piwo i poszlismy na kebaba. Silent zamowil kebaby z podwojna porcja miesa, heinekeny i jeszcze duza pizze. Na pole wrocilismy o 3.

We wtorek rano zjadlem puszke od Sobola i poszedlem na plaze. Silent z Emi siedzieli daleko, ale bylo warto isc, bo mieli zimne piwo. Zatrzymali sie w jakis osrodku po 140 zl za pokoj. Po powrocie do namiotu zjadalem resztki pizzy z wczoraj i poszedlem ogladac olimpiade. O 20 przyjechal Willy z Monika oraz przyszedl Silent. Wypilismy na polu 3-4 flaszki i Sobol odpadl. Ktos wieczorem robil grilla i zostawil schabowe oraz zeberka, wiec zeby sie nie zmarnowalo to sobie zjadlem. Willy z Monika juz pojechali, a Edyta przyniosla jeszcze jedna flaszke. Potem poszlismy odprowadzic Silenta do osrodka, a Edyta chciala jeszcze odwiedzic plaze i sklep nocny. Zauwazylismy, ze ciagle jezdzi za nami radiowoz, ktory potem zaparkowal obok wejscia na nasze pole na ktore wrocilismy o 3.

Jak wstalem w srode to mielismy jechac nad jezioro, zapadla decyzja ze zwijamy juz namioty i nie bedziemy wracac do Mielna. Poszedlem jeszcze na posterunek, zeby dowiedziec sie czy udostepnia jakies kwity na kompo. Niestety siedzial tam niemily dyzurny, ktorego pamietalem z feralnej nocy z niedzieli na poniedzialek. Nie dal zadnych kwitow, dowiedzialem sie tylko ze maja jakas notatke z interwencji radiowozow. Myslalem ze moje 3 radiowozy to jest jakis rekord Mielna, ale okazalo sie ze pod Senso czasami nawet 4 przyjezdzaja na awantury. Zastanowilo mnie dlaczego w nocy podalem, ze zatrzymalem sie na ulicy Pionierow u Kuli Szpieguli. W koncu sluzbista powiedzial, ze jesli sobie nie pojde to da mi mandat, bo jak szedlem na posterunek to nagrala mnie kamera monitoringu jak przechodze w niedozwolonym miejscu przez ulice. No to zapytalem, czy maja moze jakis zapis monitoringu z tamtej nocy, a gosciu mowi ze mam problemy z naduzywaniem alkoholu i powinienem isc do lekarza. Wrocilem na pole, zwinelismy namioty i opuscilismy niegoscinne Mielno.

Przejechalismy przez Koszalin i dojechalismy do jeziora Morskie oko, gdzie rok temu bylo przyjecie urodzinowe Qixa. Lesny parking pilnowany byl przez dzierzawce, ktory chcial 6 zl za postoj samochodu. Powiedzielismy, ze nie mamy kasy i pozwolil wjechac za darmo, ale nastepnym razem bedziemy musieli zaplacic 10 zl. Nad woda spotkalismy Williego z Monika i malym dzieckiem. Posiedzielismy ze 2 godziny i poszlismy po samochod. Czekal tam na nas dzierzawca dopytujac sie czy znamy Williego, w domysle chcial zeby Willy za nas zaplacil. Ostrzeglem go, zeby nic nie dawal dziadowi jak bedzie wyjezdzal. Wrocilismy do Koszalina, Sobol mial juz wyplate w bankomacie, wiec pozyczyl mi kase na powrot do domu. Kupilem sobie zwykly bilet TLK, a tutaj doliczyli miejscowke za podroz druga klase. Ucieszylem sie, bo zwykle jest tlok i trzeba walczyc o miejsce siedzace. Tymczasem okazalo sie, ze nocny pociag do Katowic jest w polowie pusty i nawet bez przymusowej miejscowki nie byloby problemow ze znalezieniem miejsca.

Sebaloz/Lepsi.De

2 komentarze SLC 2012 [raport]

Leave a Reply