Function 2012 [raport]

Function 2012
28-30.9.2012, Budapeszt, Wegry

Podchodzilem do samochodu Fei’a zaparkowanego niedaleko mojego bloku, gdy zorientowalem sie ze zapomnialem wziac forintow wymienionych specjalnie na wyjazd. Zapakowalem plecak do bagaznika i pobieglem po kase. Po powrocie przywitalem sie z Bennym, ktory siedzial juz w srodku. Pojechalismy do centrum Katowic, gdzie dolaczyl do nas Phibrizzo, ktory przyjechal busem z Oswiecimia. Jechalismy autostrada A4, potem A1 i zatrzymalismy sie w jakims milym slaskim miasteczku. W centrum handlowym uzupelnilismy zapas alkoholu, a w Statoil zatankowalismy do pelna. Kolejny postoj byl przy kantorze w Cieszynie. Forinty juz mialem, ale kupilem sobie kilka euro, bo mielismy przejezdzac przez Slowacje.

Dalsza droga wiodla przez Czechy, az zatrzymalismy sie na slowackiej stacji benzynowej po winietke na autostrady. Po paru godzinach zblizylismy sie do granicy wegierskiej, wiec kolejny postoj na stacji i zakup winietki tym razem na wegierskie autostrady. Przed wjazdem do Budapesztu zatrzymalismy sie na posilek w Makdonaldzie. W koncu dojechalismy do party place i zaparkowalismy w bocznej uliczce. Stal tam juz samochod Mecenasa, ktorym przyjechala tez Justyna, Ewelina i Argasek. Nikt nie zorientowal sie, ze przyjechali z Krakowa samochodem bez waznych badan technicznych.

Weszlismy do srodka, party place wygladalo bardzo podobnie do miejscowki z Flag party na ktorym bylem z Creshem. Glowna sala z duzym bigscreenem, sleeping room, bar z alkoholem i wyjsciem do ogrodka. Zostawilismy rzeczy w sleeping roomie, rozkladajac spiwory i materace, tym samym rezerwujac na noc cenna przestrzen. Zaplacilem za wejsciowke niecale 40 zl i dostalem identyfikator z agrafka. O tej porze bylo jeszcze pusto i wszyscy siedzieli w ogrodku. Fei wypil z gwinta cytrynowke na dzien dobry, a na stoliku pojawily sie rowniez inne ekskluzywne alkohole z mocnej polki. Okazalo sie, ze z Wroclawia przyjechal Teddyboar, ktoremu tak sie spodobalo na WeCan w Lodzi, ze po kilkunastu latach przerwy postanowil sie wybrac sie sam na wegierskie party, wiedzac oczywiscie ze beda tu inni Polacy.

Zaczelo sie powoli sciemniac, ale nie byla to wina czeskiej wodki, tylko po prostu czas szybko plynal. Po drugiej stronie ulicy mial byc kebab, ktory okazal sie chinskim fastfoodem. Nic nie rozumialem z wegierskich nazw potraw, ktore z wygladu nie przypominaly nawet sajgonek. Poprosilem wiec o to samo co wzieli klienci stojacy przede mna w kolejce, ale na realizacje zamowienia musialem czekac 15 minut. Fei zamowil cos wygladajacego na kurczaka, a Benny zrezygnowal i poszedl do partyjnego baru. Na party przyszedl Lettique, ktory przylecial Wizzairem z Warszawy i zatrzymal sie u Eriki (Puddy/Addict). W sumie wiec na party bylo 10 osob z Polski. Jakas dziewczyna dopytywala sie dlaczego Kiero nie przyjechal.

Mimo ze bylo to multiplatformowe party to pojawila sie 20 komodorowcow m.in. Edhellon, Poison, Leon, Cargo. Nawet wystawiali jakies obrazki i kolekcje grafiki robionej do gry, ktorej chyba nigdy nie skoncza. Ktos z Polski przywiozl 25 gramow trawki wykladajac kawe na lawe. Nigdy nie widzialem takiej ilosci w jednym worku, ktory zreszta wydawal sie nie miec dna. Impreza ruszyla pelna para. Dosiedli sie dwaj organizatorzy Chaos Construction party, przyjechali z Rosji i przywiezli wodke ktorej nie dalo sie pic. Twierdzili ze na ruskich party mimo oficjalnego zakazu, mozna normalnie pic i palic tak jak na innych party. Natomiast Wegrzy pili wlasciwie tylko palinke, ktora poczatkowo mi nie smakowala, ale przemoglem sie. Do 4 w nocy przetrwal tylko Mecenas, ktory nie mial juz z kim pic.

W sobote rano napilem sie wisniowej palinki, przydaly sie rowniez zubry z plecaka. W ogrodku znalazlem papierowego zina w ktorym znajdowal sie na screenshot z ostatniego dema Lepsi. Po przetlumaczeniu z wegierskiego, okazalo sie ze jest to pozytywna recenzja dema nazwanego przez nas Apparatus, ktore zreszta ktos tam nominowal do jakiejs nagrody. Mecenas doszedl juz troche do siebie, wiec mozna bylo wybrac sie na miasto. W saloniku prasowym kupilismy po 4 bilety na glowe. Najpierw pojechalismy pociagiem, a potem przesiedlismy sie na tramwaj. Po godzinie znalezlismy sie w centrum Budapesztu, niedaleko dobrze mi znanego dworca Kaleti.

Idac jedna z ulic zobaczylem cos co przyspieszylo bicie mojego serca do 3 kebabow na godzine. Byla to oczywiscie buda z niczym innym. Ledwo udalo mi sie zjesc pierwszego w nalesniku, gdy doszlismy do nastepnego lokalu, wiec poprosilem tym razem o kebaba w bulce. Nasza ekipa zatrzymala sie w tajskiej restauracji, gdzie zlaczylismy trzy stoliki. Kelner przyjal zamowienia, a ja tymczasem wymknalem sie na trzeciego kebaba, bo po drodze minalem jedna kebabownie bez jej zaliczenia i nie chcialem tego pozniej zalowac. Wszystkie kebaby byly w tej samej cenie 12 zl, byly troche male, ale zaden kebab nigdy nie jest dla mnie za duzy.

Pozwiedzalismy troche Budapeszt i nadeszla chwila powrotu. Phibrizzo poszedl szukac sklepu z kostka rubika 4x4x4. Justyna i Ewelina poszly na jakis plac. Gdy przesiadalismy sie z tramwaju na pociag spotkalismy Leta i Teddiego, ktory jechali w druga strone. Okazalo sie, ze podczas naszej nieobecnosci, Lettique prowadzil seminarium o tworzeniu gier jako reprezentant People Can Fly (Epic Games). Po powrocie na party place byl juz czas na kompa muzyczne, Aceman cos tam wyslal na kompo. Nawet sie zarejestrowalismy zeby zaglosowac online, potrzebny byl do tego kod z identyfikatora. Kompa byly transmitowane przez Scenesat, ale nie tylko audio, ale po praz pierwszy byl tez stream video. Na party bylo wifi, wiec mozna byla ogladac dema z tableta, ale i tak sie zacinaly.

Tymczasem w ogrodku trwala integracja alkoholowa. Skonczyla sie juz polska wodka, wiec Argasek skoczyl do pobliskiego monopolowego. Napilem sie z Garbielem, ktory nakrecil scenki wykorzystane pozniej w Pozerze z Mekki. Warto odnotowac tez koncert Sid Alliance z zywymi instrumentami. Po kompach graficznych zostala ogloszona przerwa i ludzie wyszli po palinki, wiec mozna bylo zajac miejsce siedzace z widokiem na bigscreena. Obejrzalem sobie intro i demo kompo. W 256 bajtow intro kompo byla produkcja FSQRT, ktora zajela 3 miejsce. Ku naszemu zaskoczeniu Argasek rowniez wystawil intro, w 256 bajtach zmiescil polska flage i wegierska. Po kompach bylo juz tylko dopijanie palinek.

W niedziele rano jak sie wszyscy obudzili, to okazalo sie ze Mecenasowi ktos w nocy domalowal podwojne wasy, ale i tak wygladal lepiej niz Nitro na WeCanie. Zgodnie z wegierska tradycja nad ranem juz prawie nikogo nie bylo, bo wszyscy pojechali w nocy do domu. Ruszylismy w droge do domu, ale najpierw pojechalismy na sniadanie do Teszko. Przed wejsciem do sklepu Argasek poczul sie niedobrze i otworzyl buzie. W tym czasie bylismy juz daleko, ale gdy zatrzymalismy sie na jakims parkingu, nagle Fei zdjal skarpetki i wyrzucil je za plot na teren jakiegos zakladu. W drodze powrotnej do Katowic chyba nie dzialo sie juz wiecej nic ciekawego.

Sebaloz/Lepsi.De

1 comment to Function 2012 [raport]

  • MDW

    Przeczytałem całą relację i zapamiętałem głównie to kto ile czego wypił i wypalił, kto ile kebabów zjadł i że trzeba było mieć forinty żeby zjeść psa zmielonego razem z budą i łańcuchem w McDonald’s. Będzie druga część opisująca party? :)

    W relacji z następnej tego typu imprezy chętnie zobaczyłbym skany menu wszystkich odwiedzonych ścierwodajni. :) Może by tak zapytać Magdę Gessler czy by się nie zabrała następnym razem? To chyba jej klimaty? :)

Leave a Reply