Na blogu MegaBites został opublikowany ciekawy wywiad z członkami grupy Titan, opowiadający o kulisach powstania ich produkcji Overdrive roku na konsolę Sega Megadrive, wyzwaniach, technicznych i życiowych trudnościach jakie napotkali w drodze po pierwsze miejsce na party Evoke 2013 w kategorii alternative demo.
Wprowadzenie do komponowania muzyki dla programistów. Po co? Żeby dema wyglądały lepiej. Slajdy z wykładu T_S przeprowadzonego podczas Tokyo Demo Fest 2014. Nie zawierają plików multimedialnych wykorzystanych w jego trakcie ale można rzucić okiem.
No więc, ten tego… wszystko tu jest na miejscu i na pewno potrzebne :). Godny przedstawiciel trendów animalistyczno-akwarystycznych, przecieranych swego czasu przez Explodera na Amidze. Może też stanąć obok takich produkcji jak Farbraush ? fr-minus-017. Drugie miejsce na NVScene 2014 w demo compo.
O ile się nie mylę to jest pierwsze demo produkcji Ctrl-Alt-Test. No i odczucia tutaj mam mieszane, bo chociaż zaczyna się obiecująco – trochę przypominając oszczędniejsze w formie United Force – Wir Sind Einstein, to kiedy wchodzi wokal, atmosfera siada. Nie wiem nawet czy to śpiewa baba, czy facet ale muzyka, oraz całe demo, skorzystałoby na wywaleniu tego głosu w czorty. Bo muzyka momentami jest całkiem fajna – mi bardziej przypadły do gustu fragmenty w dalszej części dema (właśnie tam, gdzie nie ma śpiewu). Ctrl-Alt-Test nie stroni od prostych efektów i tutaj należą się słowa uznania, bo są one solą i pieprzem także tej produkcji. Dlatego zasłużenie wygrało z mało doprawioną, niedogotowaną pracą Cocoon’ów na TokyoDemoFest 2014. Gdyby tylko nie ta koszmarna piosenka…[1]
Słowem: oglądać ale na uszy uważać.
http://www.youtube.com/watch?v=XPynjBwk8eg
[1] mam nadzieję, że po party wyjdzie jakaś wersja bez tego zawodzenia ↩
Ciekawe, może mi ktoś powie czy to demo jest w ogóle fajne? Gdy wspominane są znaczące produkcje z Amigi 500, zazwyczaj pada pęczek tych samych tytułów: State of The Art, 9 Fingers, Arte, Desert Dream, Technological Death… Absolute Inebriation nie zapisało się jakoś w szerszej świadomości. Może na własne życzenie autorów, bo demo jest trochę długawe, a Virtual Dreams kojarzone jest zwykle z nokautującymi ciosami zadawanymi na tysiącdwusetach. Mimo to ja mam sentyment do tego wczesno-Groo’wego stylu z wesoło dudniącym basikiem i dlatego ślamazarzącym efektom, które same w sobie są zresztą nienajgorsze, sporo wybaczam. To chyba przykład takiego dema, które nie zapada się zupełnie, właśnie dzięki podpierającej je muzyce.
Nieinaczej zatytułowanym artykułem, bo właśnie 20 years of Impulse Tracker, jego autor Jeffrey Lim postanowił uhonorować zbliżającą się okrągłą rocznicę swojego debiutu w 1995 roku. W artykule poza oczywiście ciekawostkami ‚z okresu’ powstawania tego zacnego programu, zdradzeniem inspiracji i aspiracji, zapowiedź opublikowania kodu źródłowego dla tych, którzy mają ochotę wejrzeć w zamierzchłe arkana koderskich praktyk.
Przy okazji wywołał też małą lawinę wspomnieniowych komentarzy, które w ciekawy sposób uzupełniają zasadniczy artykuł. Szczególnie, że mi samemu nigdy nie dane mi było z niego korzystać.