Demosceną można straszyć dzieci!

Tak, to nie żart. Wbrew obiegowej opinii, że dema nie służą do niczego, bo nie współpracują z padem/joystickiem, okazuje się, że demami można straszyć. No z tymi dziećmi to może trochę przesada, bo dorosłych też można. I tak to nieco z przymrużeniem oka czyni Tyler Durden na oficjalnym blogu firmy Kaspersky w tekście How Scary Can An Old-School Programmer Be?, ilustrując go obszernie produkcjami z Assembly. Na szczęście swoją wizję demosceny konkluduje pozytywną nutą :).

12 komentarzy Demosceną można straszyć dzieci!

  • lepper

    demoskana 90’s to był szwindel. zasady dla twórców specjalistycznie opracowane na uglebienie. grafik przerabia nieudolnie skan i wciska ciemnotę, że pixel art, a jako że był organizatorem to uglebia prace wykonane uczciwą techniką. radzę trzymać się od tego z daleka

  • lepper

    nie troluję, mogę łatwo wykazać, że to był przekręt oparty o stalinowskie wzorce. w demkach efekty były kupne lub podarowane, bo czemu wszyscy koderzy tłukli tylko zoom rotatory, a potem uparli się jak jeden na 2d bumpa, jak można setki innych efektów proceduralnych zaprogramować? (zobacz ile tego jest w generatorach jak genetica, w wizualizacjach winampa czy filtry photoshopa). bo powstał jeden i reszta się nim wymieniała i wygrywali ciągle jedni i ci sami. skanerzy też byli na topie, a sprytni swaperzy zbierali votki na party i wygrywali w music compo. pic na wodę fotomontaż i dzisiaj ta top elita robi demka sami dla siebie (zob. ilość wyświetleń na youtubie, to ja mam więcej odwiedzin na zdjęciach z parku)

      • lepper

        już masz co nieco napisane i niejeden osobnik o tym wie od dawna, co za tym idzie sporo osób może to potwierdzić, zresztą sam się zetknąłęm ze sprzedażą efektów.
        inna sprawa, że reguły wykonywania prac: wszystko musi być oryginalne, wszystko od a do z trzeba samemu wymyśleć i nikogo nie pytać bo jesteś lamerem, zero materiałów, kursów ni szkoleń – z głowy… piękne, złote zasady, które brzmią mądrze, uczciwie i ambitnie. nic tylko kupić. jedyny szkopuł w tym że są całkowicie nierealne. kto to potraktuje poważnie jest uglebiony na amen i nie ruszy z miejsca, a party powygrywają skanerzy i kupcy

        • g

          W swoim czwartym komentarzu zacząłeś się powtarzać. To nie rokuje dobrze. Tak samo jak fakt, że komentujesz pod wiadomością, z którą treść Twoich komentarzy nie ma żadnego ale to żadnego związku chyba, że sugerujesz w tym, że to właśnie Assembly (organizatorzy? uczestnicy?) siedziało i siedzi w tym procederze.
          Sęk w tym, że musiałbyś się ostro wysilić, aby przeforsować i udowodnić swoją hipotezę i to byłby materiał na obszerne opracowanie z konkretną faktografią, a nie „co nieco”. Taki tekst mógłby być nawet ciekawy i zasługiwać na opublikowanie we właściwym dla siebie miejscu (nawet na tej stronie w dziale publicystyki). W każdym innym wypadku pozostajesz na półeczce ze spóźnionymi prima aprilisowymi żartami.

  • Zazdroszczę, ja swojego trolla jakoś nie mogę się dorobić ;)

Leave a Reply