Co warto było obejrzeć w 2013 roku? ? Atari! (XL/XE/VCS)

Na małym Atari rok upłynął raczej skromnie. Sytuację nieco podratowały produkcje z party Silly Venture, które odbyło się w końcówce roku 2013. 6 produkcji na których można zawiesić oko (i uciąć ucho) przeznaczonych dla Atari XL/XE nie pretendowały do ustanawiania nowych rekordów skoczni, a raczej zadowalały się udziałem w sportowej rywalizacji. Znacznie ciekawsze pod tym względem są 2 produkcje dla konsoli Atari VCS. Czyli 8 sztuk w kategorii ośmiobitowego Atari. Trochę się to rymuje.
 
Czytaj dalej: Co warto było obejrzeć w 2013 roku? ? Atari! (XL/XE/VCS)

Oxyron – Forever or Never

Oxyron na Atari? Z tego musiało coś wyniknąć i niekoniecznie eksplozja procesora. Poza pierwszym miejscem na słowackim Forever Party 2013, na którym konkurencja nie zaprezentowała może szczególnie wysokiego poziomu, dokonali czegoś znacznie ciekawszego, w mojej opinii. Otóż w marcu Anno Domini 2013 przekazali oni światu komunikat rangi conajmniej tegoż nadanego w 1974 z Arecibo – na 8 bitowym Atari da się zrobić demo z muzyką, która nie wzbudza u niewinnych słuchaczy marzeń o serowych koreczkach [1]. Gdyby tego było mało – muzyki Bookera słucha się z przyjemnością, posiada melodię (!), niefałszującą melodię oraz fajną melodię. Do tego niepiłujące uszu basy, fajne arpy i inne brzmienia. Po prostu ogień.

Przez to wszystko o efektach mogę tylko napisać, że są przyzwoite. Demko jest dość krótkie, szczególnie jak na ośmiobitowe standardy ale to nawet lepiej :).

  1. [1] Ok, demo MEC – Unshaped też muzycznie bardzo przypadło mi do gustu choć z racji innego udziału melodyki zakwalifikowałem je do nieco innej kategorii :).

Lamers Team – Boogie Nights

Atarowscy Lamersi (Lamers Team) pozazdrościli chyba amigowcom i też postanowili rozpracować  po swojemu temat Saturday Night Fever, podczas odbywającego się party Silly Venture 2012. Wyszło im to całkiem nieźle. Efekty są spójne, kolorowe, udekorowane obowiązkowymi maskami osobników z afro. Najbardziej przypadł mi do gustu efekt dyskotekowej kuli, który pojawia się mniej więcej w 7 i pół minuty od uruchomienia dema (chociaż to bardziej efekt kropeczek niż kuli ale jest fajny jest pomysł i realizacja), a ciekawie wyglądających efektów jest oczywiście więcej. Bardzo podobają mi się także to co dzieje się pomiędzy ‚właściwymi efektami’, czyli zróżnicowane efekty przejść, wejść i wyjść. W tym elemencie autorzy przyłożyli się, może nawet nadmiarowo, bo jest tychże przejść całkiem sporo, a czasem średnio pasują i trochę brakuje im dynamiki (do ideału) ale generalnie bardzo skutecznie rozbijają monotonię i utarte, scenowe schematy prezentowania efektów, fantazyjnością dorównujące niemal pracy na taśmie w sortowni. A może to skutek uboczny tego, że w produkcji uczestniczyło 3 koderów?

Schematyczna natomiast jest nieco muzyka. Nie jest zła ale brakuje jej jakiegoś chwytliwego, melodyjnego motywu wzorem tych ogrywanych na parkietach Studia 54. Gdzieś w połowie dema pojawia się konstatacja, że dłuższy kawałek muzyki chyba się nie zmieścił do pamięci, bo w kółko ogrywane są te same lub niewiele zmodyfikowane zestawy nutek.

AML – C-Drug

Najwyższa pora zaprezentować w końcu coś z małego Atari. C-Drug grupy Agenda Madteam Laresistance to zwycięzca w kategorii demo compo na party Silly Venture 2011. Muzyka jak na mój osobisty gust jest nieco przyciężkawa, niemniej wizualna warstwa to bardzo fajna kompozycja ciekawej grafiki z ruchomymi elementami od dwóch, w porywach do trzech „D”.