O hodowaniu dzikiej dżungli przy wykorzystaniu amigowych podzespołów opowiedział anglojęzycznemu serwisowi Organic, dedykowanemu zaawansowanym leśnikom, pan Amiga Junglism z grupy Up Rough. Zainteresowani procesami sadzenia nieokrzesanej roślinności mogą odwiedzić poniższy link:
Demko z NVScene 2008, gdzie zajęło 5 miejsce, a mam wrażenie jakby się niewiele zestarzało. Ono ma bardzo dobry makijaż. Na tyle dobry, że mnie niewiele interesuje ile fejsów się pod spodem kryje. I ta muzyka jeszcze… świetny klimat.
Demko na Amigę 500 z 1998 roku z gatunku filozoficzno-kontestacyjnego (kontestacyjotro) i jazzowego. Aga killed Amiga skene! Na to wychodzi jakby mieli rację.
No podoba mi się jak zwykle w Mec’u próba ucieczki w oryginalność poprzez maskowanie spranych scenowo efektów ascetyczną estetyką. Podobają mi się trochę zestawy znaczków (ale to już widzieliśmy na takich różnych TMDCach), które udają kolorowe pikselki ale jeszcze bardziej podoba mi się użycie różnych ich zestawów, a potem wzajemne przenikanie, transformacje między efektami, co wygląda jakby na ekranie toczyła się ciągła walka. Czyżbyśmy dojrzeli do momentu, gdy przejścia między efektami są ciekawsze od samych efektów? Choć fanem muzyki ST nie jestem to i tutaj udaje się Mec’owi mnie do tych popiskiwań nawet przekonać. Tutaj i dźwięki między sobą walczą, przepychają się i sprzęgają. Dla mnie Masters of Atari City.
Takie rzeczy na forum AMP’a „remarkably similar to the old Amiga tunes of mine” i „If you used to like my music, I’m pretty sure you would enjoy also these new compositions.”… pisze Dizzy/CNCD. No jasne, że mi endżojt jur mjuzik, więc dalej nie trzeba mnie już zachęcać do słuchania. Pamiętam 4 kanałowy modułek Dizziego o tytule „Myonnytys Polska„, a na playliście są dwa kawałki z takim terminem w tytule[1], więc ani chybi będzie… folkowo i jazzowo! Ale z przecież nie za dojczen techno najbardziej go ceniliśmy. Jak ktoś za tak okrzesanymi ludowymi klimatami nie przepada, niechaj chociaż popróbuje utworu nr 7, który jakby ciutke z innej bajki tu wskoczył.
Dotarłem do mojej kapsuły czasu ze scenowymi rewelacjami. Ok, żartowałem, nie była to żadna kapsuła, tylko stare pudełko, na dnie starej szafy, gdzie zebrało się trochę scenowej i niescenowej makulatury (okazało się, że zbierałem kiedyś bilety PKP, nie wiem po co, ale kupka była spora i wiele z nich jako miejsca docelowe wskazywało miejscowości w których odbywały się kiedyś party). Ponieważ za pudełko zabrały się korniki (nawet nie wiecie jak dranie szybko spieprzają po dywanie, kiedy tylko spuści się je z oczu) postanowiłem ukrócić im tę darmową wyżerkę i wrzuciłem co ciekawsze rzeczy na skaner (eat this korniki!). Pośród rzeczy, zróżnicowanej wartości (osobistej i obiektywnej), zebrało się też trochę identyfikatorów z imprez, czy jakaś papierowa votka i wiele śmieci, które swaperzy wciskali do kopert, żeby pocztowcy nie zorientowali się, że w środku są dyskietki. Nie za wiele tego się ostało do 2013, większość dawno poszła z dymem, ale np. poskanowane identy jeszcze kiedyś wrzucę. Czytaj dalej: Kapsuła czasu – list z przeszłości
No i prosze, nie jest to może 8 cud świata ale demo na Atari STe bez przeraźliwie wielkich pikselków ma sporo uroku. Bardzo duży plus za zagospodarowanie tych niezbyt popularnych na scenie trybów.