Mercury – The Timeless

Mercury znowu bawi się światełkami. A może to już nie jest zabawa, bo w porównaniu do poprzedniej produkcji wydaje mi się jakby upakowano w tym intrze 10 razy więcej i 10 razy lepiej. Muzyka podtrzymuje suspens, kiedy zwiedzamy lokacje w dzięki barwom i oświetleniu uzyskują autentyzm w swojej abstrakcyjności. Największe wrażenie robi na mnie część z greetingsami

https://www.youtube.com/watch?v=lwFVlNytq0Q

 

Co warto było obejrzeć w 2013 roku? INTRA na PC (Windows)

W tym poście znajdują się same produkcje w których liczy się co? Rozmiar! 30 demoscenowych inter z 2013 roku o rozmiarach 64 kB (sztuk: 6), 4 kB (sztuk 20!) oraz 1 kB (sztuk 4). Więc wychodzi tak jakby na to, że demoscenowcy ciągle najlepiej realizują się w czterokilówkach. Rozmiar taki w sam raz – wyzwanie jest, a i muzykę oraz trochę sensownego kontentu da się do tego upchnąć. Chociaż w jedynkach też już się zaczyna dziać.

Czytaj dalej: Co warto było obejrzeć w 2013 roku? INTRA na PC (Windows)

Virgill – Xaver

Od pewnego czasu Virgill daje się poznać od nowej, wcale nie jesiennej strony. I trzeba przyznać, że wychodzi mu to bardzo dobrze. Takie interko 4-kilobajcikowe.

Masters of Electric City – Unreversable

No podoba mi się jak zwykle w Mec’u próba ucieczki w oryginalność poprzez maskowanie spranych scenowo efektów ascetyczną estetyką. Podobają mi się trochę zestawy znaczków (ale to już widzieliśmy na takich różnych TMDCach), które udają kolorowe pikselki ale jeszcze bardziej podoba mi się użycie różnych ich zestawów, a potem wzajemne przenikanie, transformacje między efektami, co wygląda jakby na ekranie toczyła się ciągła walka. Czyżbyśmy dojrzeli do momentu, gdy przejścia między efektami są ciekawsze od samych efektów? Choć fanem muzyki ST nie jestem to i tutaj udaje się Mec’owi mnie do tych popiskiwań nawet przekonać. Tutaj i dźwięki między sobą walczą, przepychają się i  sprzęgają. Dla mnie Masters of Atari City.

Software Failure – Maximum Superprocess

Interko 64k z Euskal 2013 na Amigę z kostkami AGA to w zasadzie slideshow dziwnych obiektów utrzymane w dość ciekawej i charakterystycznej kolorystyce, pasującej nawet do pokiereszowanych krawędzi i pikselków.

S. Peeters na temat sizecodingu (opracowanie)

Stijn Peeters z Uniwersytetu w Utrechcie stworzył małe opracowanie na temat sizecodingu na przykładzie inter. The beauty of the byte: towards an aesthetic model of demoscene intros w pliku pdf można pobrać ze strony strony domowej autora:

http://www.stijnpeeters.nl/docs/paper-demoscene.pdf

Lekcja historii – Best of Amiga Demos 1988

Film ten to nie jest żadna świeżynka, za to niewątpliwie ciekawy wciąż materiał dobrze oddający klimaty i brzmienia ‚czołówki komputerowych multimediów’ w końcówce lat ’80, czyli Amigę 500. Pokazuje on także drogę, a raczej odległość, jaką demoscena przebyła przez 25 lat aktywności. Stare dema/intra/cracktra są nudne i najczęściej bronią się muzyką, która jest bardziej uniwersalna niż ciągnące się w nieskończoność scrolle czy latające po ekranie kreseczki, niemniej w zwartej formule można spokojnie posłuchać półtora godziny nieinterpolowanych sampli z bardziej budżetowych syntezatorków i keyboardów oraz okolic dysków ST-XX. Jednym słowem, ten materiał to bardzo fajny recykling starej, amigowej szafy. Good job mr 4irmann.

ps: Chętnie zobaczyłbym kolejne lata w podobnej formie.

Live! – Muda

96 kilobajtów wystarczyło grupie Live! aby zaprezentować bardzo przyzwoite demko (chociaż to intro) podczas Silly Venture 2012. Intro o tytule Muda uruchamia się na Atari STe z 4MB pamięci i posiada całkiem demkową aparycję, którą demaskują głównie syntetyczne dźwięki. Dźwięki, które swoją drogą są bardzo przyzwoite i zyskują dzięki użyciu ‚nieAYkowych’ perkusji tyleż ile samo intro w warstwie wizualnej zawdzięcza prezentowanym graficzkom i logosikom – potrawa z przyprawami. Same animacje czasu rzeczywistego dają bardzo dobry pokaz umiejętności koderskich skonfrontowanych z ograczniczeniami sprzętu, z której to konfrontacji koder tOmy wychodzi zwycięzko.

TBC – Traceless

Ujmę to w ten sposób – podobno po obejrzeniu na video streamieAssembly 2012 dema Traceless grupy TBC, papież Benedykt XVI skomentował to słowami, cytuję: „ja pierdole…”, koniec cytatu. Tożto zajmuje cały kilobajt, wizual dobry, dźwięk też do rzeczy. Może pora zlikwidować 64kB intro compo…

 

 

Efreet – DeepPan the final slice

No w końcu ktoś się zlitował (Cactoos) i wrzucił to interko na Youtuba. To jest mój osobisty faworyt – the najlepsze intro jakie powstało na Amigę kiedykolwiek  (sorry Potion… ;>) . W zasadzie wszystko mi się w nim podoba, od koderskich kolorków, które są z jakiegoś powodu sympatyczne,  „proceduralne” graficzki, wykorzystanie trybów interlace’owych,  czasami podfałszowujące fleciki w pogodnej muzyczce, która zawiera kilka zwrotów akcji, zajebiaszczy mellow w tunelu z dwoma światełkami… Konstrukcja i wykończenie przypomina pozytywnie nastrojone demka Melonów, które ukazywały się kilka lat wcześniej, ale nie były tak naładowane kodersko efektami. I chociaż na Amidze prekalkulowanie trwa bardzo długo (na 040 można spokojnie wyjść i zaparzyć herbatę, a o ile mnie pamięć nie myli to na 060 mocno przyspiesza) to bez jaj, jest na co czekać. A to wszystko w 40 kilobajtach.

ps: linki na pouecie są dwa, gdyż intro zostało wystawione pierwotnie w stanie niedokończonym, o czym doczytacie sobie w endscrollu

http://www.pouet.net/prod.php?which=15611
http://www.pouet.net/prod.php?which=2327 

Balance – Small Talk

A co my tu mamy? Małe interko, no bo jak na interko to ono jest dość małe gdyż ponieważ zawiera się w 22 kilobajtach pojemności i w 1993 roku. Kilka prostych efektów, wesoła muzyczka = idealny stufik do wpakowania na dyskietke i wysłania pocztą.

http://www.youtube.com/watch?v=pVPVI9Mx48U

Ephidrena – Omnicrom

Bez dwóch zdań wkład grupy Ephidrena w rozwój amigowej demosceny nie podlega dyskusji. Prócz klasycznych, doskonałych dem, zrywających gacie interek 4k są w ich „scenowym repertuarze” także takie perełki jak 64k intro „Omnicrom”. Zajęlo trzecie miejsce na Mekka Symposium 2000 (choć przegrać z Gift/Potion to wręcz zaszczyt :), ale przetrwało próbę czasu. A nie wiedzieliśmy wówczas, że koderska gwiazda Loaderrora miała na dobre dopiero rozbłysnąć…

To co podoba mi się w tej produkcji to atmosfera i klimat: chłodny, jakby skandynawsko – kosmiczno – egzystencjonalny. Do tego świetny soundtrack, niedościgniony design i zajebista synchronizacja z muzyką (a warto pamiętać, że w tamtym czasie idealne synchro z muzyką na Amidze zaczęło zanikać).

Razor 1911 – Pirates of the 777 Seas

Przy okazji tematu o Tokyo Demo Fest 2012, nie zawadzi przypomnieć słodkiej, 80 kilobajtowej produkcji Razorków z zeszłego roku, które uplasowało się na trzeciej pozycji w łączonej kategorii dem i interek na tymże party.