Po co oglądać invitkę na party, które odbyło się 5 lat temu? Bo jest w pytkę dobra, zgarnęła wiele (4) nominacji do Scene.org Awardsów, jak najbardziej zasłużenie, a teraz jeszcze możemy sobie legalnie zajrzeć pod maskę, czyli materiałów produkcyjnych, które są bardzo ciekawe i pouczające skądinąd.
O samym demie mogę napisać, że jest niezmiennie i od lat w ścisłym topie i w zasadzie nie posiada słabych elementów. Można powiedzieć, że panowie z Farbraush i Neuro przeszli samych siebie tworząc demo idealne. O spójnym planie designu i niemieckiej precyzji wykonania nie ma co wspominać. Muzyka to scenowy kocioł styli oscylujących wokół zdecydowanie prowadzonego tematu z wyraźnie wydzielonymi partami – czyli idealny materiał do obklejenia efektami wizualnymi, co bezlitośnie wykorzystano.
3 miejsce w PC Demo Compo na Revision 2013. To przykład dema, które bardzo dobrze sprzedaje swoje efekty. Już od samego początku zapowiadają się bliskie związki między muzyką oraz stroną wizualną i do końca dema te relacje zostają podtrzymane. O ile większość efektów jest wizualnie atrakcyjna, to w trakcie pierwszego oberzenia kupiłem demo przy efekcie kulki projekt:ionującej particle. Prosty pomysł ale perfekcyjne wykonanie, reszta to już czysty flow przy porządnie elektronicznym soundtracku (są i gitarki). Brawa się należą.
Venetian Blindsto demo na Atari VCS pochodzące z 1982 roku. Stworzone zostało ono przez Davida Crane’a z firmy Activision w czasach gdy o demoscenie nawet jeszcze nie szeptano. Jednak ten praszczur współczesnych dem wykazuje pewne powinowactwa do demoscenowej filozofii, pokonywania ograniczeń nie tylko w sferze technologicznej. Ma za sobą pewną historię.
Poniższy zrzut nie pochodzi z ‚real-hardware’ no ale, cytując Andrzeja Gołotę, „trudno… co robić”. Demo jest interaktywne i całkiem estetyczne.
Autorem techniki użytej w Venetian Blinds jest Bob Whitehead, który opowiada między innymi o niej w tym wywiadzie.
To demo jest po prostu ładne. Wiatraki są ładne, górki i jeziorko ładne, chmurki ładne, zachód słońca ładny, muzyka ładna, fajerwerki w nocy ładne i 3 miejsce na Tokyo Demo Fest 2013 też ładne. Tylko teksturka na górkach trochę nieładna ale to szczegół. No ładnie!
Okazji by wyciągnąć Amigę 500 z szafy nie ma ostatnio za wiele, więc tym bardziej cieszy demko grupy Up Rough15 Years of Fame. 15 jak 15, uczciwie trzeba przyznać, że efekty nie szokowałyby nawet 20 lat temu i są one głównie ornamentami dla naprawdę fajnych rysunków w demie zaprezentowanych. Nie dziwi to, bo ekipa grafików akredytowana w demie to Optiroc, Prowler, Spot i TSC. Podkład kolejowy natomiast właściwie wypoziomował Qwan.
Nie obyło się bez problemów w trakcie prezentacji dema podczas compo ale ostatecznie się to udało i Too Old to Ror and Rol wylądowało na drugiej lokacie. Po dobrej, westernowej czołówce, lecimy przez blisko 15 minut (bez endscrolla) przez kolejne efekty, przeplatane ciekawie animowanymi loaderami. Efekty jak to efekty, ciekawe choć nie tworzą żadnej spójnej wizji, a tego trochę oczekiwałem po filmowym wstępie. Dobre demo do popołudniowej kawy.
Abaddon, Dane of Booze, Houbba, Icon, Iopop, Ruk, Tao, Twoflower – team Triad w tym składzie zgarnął pierwsze miejsce na tegorocznym Datastorm (to co, że w Szwecji) w C64 Demo Compo. I trzeba uczciwie przyznać, że jest to demo bardzo komodorkowe. Mniej ciągot do wektorów, więcej zabaw kolorystycznych. Szczególnie przypadła mi do gustu symulacja ‚kanału alfa’. Podoba mi się też muzyka, która miast wyrywać się do przodu będąc jednocześniej na bardzo krótkiej smyczy, dotrzymuje towarzystwa obrazowi swobodnym stępem. Solidna produkcja.
Zastanawiałem się chwilę nad przymiotnikiem jakim określić to demo i nie bardzo przychodzi mi nic innego niż: wybitne. Czemu? Bo Unshaped prostymi środkami wyłamuje się z niektóryc wielu męczących-scenowych schematów, odrywa od ograczniczającej estetyki hardware’u Atari XE na którym operuje, a efekty chociaż nie piorunują wydajnością rutynek właśnie dzięki temu dokładają się do glitchowo-noise’owego klimatu. To demko swoje manmaschine’owo-tetsuowate pole obrabia bezkonkurencyjnie, tak, że trudno byłoby oddać mu sprawiedliwość ważąć liczbę oddanych na produkcję głosów w swojej kategorii.
W zasadzie jest ono tak samo inne od pozostałych dem w compo jak jego myzyka od większości POKE’owych chiptunów. Modulacyjne sprzężenia na tyle dobrze maskują sprzętową prowieniencję, że gdybym nie wiedział z góry jakie demo oglądam, miałbym problem z określeniem z jakiego to komputerka leci (to zresztą dotyczy całego dema). Charczące riffy bardzo dobrze podtrzymują rytm i mechanikę całego dema, a samo demo skwapliwie korzysta z dobrze skomponowanej muzycznej masy do zaprezentowania synchronizacyjnych detalików.
Co by tu nie pisać więcej – dla mnie mocny kandydat do dema roku, Sceneogór Awardsów i co tam jeszcze jest w kalendarzu…
Atarowscy Lamersi (Lamers Team) pozazdrościli chyba amigowcom i też postanowili rozpracować po swojemu temat Saturday Night Fever, podczas odbywającego się party Silly Venture 2012. Wyszło im to całkiem nieźle. Efekty są spójne, kolorowe, udekorowane obowiązkowymi maskami osobników z afro. Najbardziej przypadł mi do gustu efekt dyskotekowej kuli, który pojawia się mniej więcej w 7 i pół minuty od uruchomienia dema (chociaż to bardziej efekt kropeczek niż kuli ale jest fajny jest pomysł i realizacja), a ciekawie wyglądających efektów jest oczywiście więcej. Bardzo podobają mi się także to co dzieje się pomiędzy ‚właściwymi efektami’, czyli zróżnicowane efekty przejść, wejść i wyjść. W tym elemencie autorzy przyłożyli się, może nawet nadmiarowo, bo jest tychże przejść całkiem sporo, a czasem średnio pasują i trochę brakuje im dynamiki (do ideału) ale generalnie bardzo skutecznie rozbijają monotonię i utarte, scenowe schematy prezentowania efektów, fantazyjnością dorównujące niemal pracy na taśmie w sortowni. A może to skutek uboczny tego, że w produkcji uczestniczyło 3 koderów?
Schematyczna natomiast jest nieco muzyka. Nie jest zła ale brakuje jej jakiegoś chwytliwego, melodyjnego motywu wzorem tych ogrywanych na parkietach Studia 54. Gdzieś w połowie dema pojawia się konstatacja, że dłuższy kawałek muzyki chyba się nie zmieścił do pamięci, bo w kółko ogrywane są te same lub niewiele zmodyfikowane zestawy nutek.
1 miejsce w combined demo compo na party Recursion 2012 to produkcja na sprzęcik, który w założeniu został stworzony do udawania. Więc w tym wypadku koledzy z grup DESiRE oraz TRSI przebrali go w amigowe fatałaszki, niektóre efekty stylizowane są na patenty znane z Amigi, a w tle przygrywa przyjemny modek. To bardzo przyjemne demko i elementy mniej dla Amigi typowe w zasadzie je tylko uatrakcyjniają.
Dokładnie 2 miesiące po rozpoczęciu party w Łodzi, na River’s Edge ukazał się obszerny raport, w którym znajdziecie 20 KB tekstu, 168 zdjęć oraz 28 filmików (w tym pełne nagranie koncertu Grill Attack). Zapraszamy do lektury!
Proszę nie dotykać regulacji jasności i kontrastu, zwycięskie demo z Kindergarden 2012 utrzymane jest w czarnej konwencji, a przez większość czasu na ekranie dominuje ciemna materia. Antoni Macierewicz przygotowuje wniosek o powołanie specjalnej komisji śledczej dla zbadania występowania w demie niedozwolonych środków dopingujących o strukturze chemicznej i konsystencji zbliżonej do ludzkiego ciała. Osoby podatne na sygnały podprogowe powinny oglądać demo pod opieką terapeuty
Holenderskie biennale scenowych fanów C64, party o kryptonimie X [rrrr], to miejsce i czas, który każdorazowo stwarza zagrożenie dla dotychczasowych pomników komodorowskiej sceny. Coma Light 13 grupy Oxyron powoduje, że taki obelisk jak „Edge of Disgrace” niebezpiecznie zawisł na krawędzi. Czy da się z niej zepchnąć, pokażą zapewne najbliższe miesiące, gdy nokautujący efekt pierwszego wrażenia zostanie utrwalony pośród scenowej społeczności oraz przypieczętowany przez ewentualne nominacje jakie ma szansę niewątpliwie zdobyć.
Trzeba przyznać, że niektóre efekty w demie są zdumiewające. Poziomem i jakością niewiele ustępujące światu 16 bitów, niejednokrotnie deklasujące je pomysłowością oraz poczuciem humoru. O grafice nie ma co pisać – po prostu trzeba oglądać. Mieszane odczucia mam co do warstwy dźwiękowej, która miejscami jest mocno średnia, za to podoba mi się bardzo wykorzystanie SIDa do pozamuzycznych zadań, takich jak towarzyszące niektórym efektom graficznym – efekty dźwiękowe. No i pojawiają się niezłe sample. W każdym razie muzyka nie odwraca uwagi od odbywających się na ekranie i w procesorze cudów.
Przed zwyczajowym filmikiem, jeszcze kilka słów od naocznego świadka tegorocznych wydarzeń X-partowych, czyli Sebaloza/Lepsi.De, który pozwolił sobie na, jak to sam ujął, małą „grę słówek”:
W zeszły weekend w holenderskim Someren odbyła się
kolejna edycja największego komodorowskiego party X2012.
Ćwierć tysiąca osób miało przyjemność obejrzeć
kilka wysokiej klasy produkcji. Demo kompo wygrała
niemiecka grupa Oxyron prezentując Coma Light 13.
Grahama zastąpili Bitbreaker i Peiselulli, razem z Axisem
tworząc koderską oś zła. Perfekcyjnie dopracowana demonstracja
z Fantastyczną muzyką i pełną Yazoo grafiką, która wydaje
okrzyk Liberum Veto skierowany w kierunku legendarnego
Edge of Disgrace.
A teraz nie pozostaje już nic innego jak przejść do maltimidialnej prezentacji opiewanego wyżej cuda. Zrzutu z prawdziwego C64 dokonał Lemming/OFFENCE&FIG:
Zapomniałem napisać, że wygrało demo compo? Oczywiście: wygrało demo compo na X 2012.
Recycler grupy Thesuper zwyciężyło na odbywającym się w Rosji party Chaos Constructions 2012 w kategorii ZX Demo i trzeba powiedzieć, że jak najbardziej zasłużenie. Szczególnie podoba mi się kolorystycznie (nie wali po gałach telegazetą :>), efekty bardzo bardzo ok, a muza cziluje do taktu. To już drugie pierwsze miejsce grupy w ciągu tych wakacji (poprzednio na DIHALT 2012 demem E).
Drone to produkcja uruchamiana na Atari STe, czyli troszkę podrasowanym braciaku ST, dzięki czemu uszy nasze cieszy elektroniczna muzyka o brzmieniu odmiennym od tego, do którego przyzwyczaił nas poczciwy eSTek. Cała muzyka, na poły transowa, lepi się z konsekwentnym designem, który bazuje na monochromatycznych lub bardzo stonowanych kolorystycznie paletach. Efekty realtimowe przeplatane są bardzo gustownymi grafikami Ultradialectics’a. Zabrakło pomysłu na wykończenie, bo finalny scroll pojawia się nagle i troszkę tak „ni z gruszki…” , muzyka nijak nie podprowadza do tego momentu i demo porzuca nas po nim bez specjalnych ceregieli, niemniej wrażenie pozostawia pozytywne, choć chłodne :>.